wtorek, 12 lutego 2013

Czy hodować konie?

Nie ma tu co ukrywać - aby hodować konie trzeba być bardzo bogatym człowiekiem. W naszych warunkach, w obecnych czasach z koni żyją tylko nieliczni. Osoby mające wielkie, piękne ośrodki jeździecko-hodowlane są zazwyczaj biznesmenami mającymi pieniądze ze swoich interesów. Konie są dla nich drogim hobby no i jeszcze coś mozna nieraz od podatku odliczyć.
Kiedy 14 lat temu sprowadziliśmy się na Wysoczyznę Kałuszyńską, kilka niewielkich stadninek w okolicy prowadziło hodowlę. Teraz hodowlą zajmujemy się tylko my, bo jest nieopłacalna. Nasi zaprzyjaźnieni hodowcy z pobliża przekształcili swoje ośrodki hodowlane w stajnie pensjonatowe, ponieważ z tego jest jakiś dochód i można z tego wiązać jakoś koniec z końcem.
My również ograniczyliśmy krycie klacz, gdyż coroczny przyrost o 4 źrebięta doprowadził do sytuacji, w której nie posiadaliśmy już miejsca dla koni i całe nasze zarobki przeznaczaliśmy na ich utrzymanie.
Koni, szczególnie gorącokrwistych nie można sprzedać na rynku. Takie, które idą muszą być zagrane do wysokich konkursów w skokach czy ujeżdżeniu, a tego typu koni jest niewiele i trudno je wyprodukować.
Najlepiej jest sprzedać odsadka i to zawsze wszystkim polecam. Jeżeli koń pochodzi ze znajomego źródła, z hodowli przyjaznej koniom, bez żadnych wydziwień, to potencjalny kupiec otrzymuje źrebię, które jest wspaniałym lepiszczem w rękach posiadacza. Koń taki zazwyczaj jest spokojny, ufny w stosunku do człowieka i chętnie współpracuje, a co za tym idzie jest wspaniałym materiałem na przyszłego wierzchowca. Poza tym jaka to przyjemność kształtować młody organizm, zżywać się z nim i zyskiwać w nim z dnia na dzień coraz większego przyjaciela :)
Klienci zazwyczaj odrzucają ten romantyczny pierwiastek i chcą dostać konia "zrobionego" w wieku najlepiej powyżej 5 lat, bo wiadomo, że już jaki czas pod siodłem chodził i nie trzeba się będzie z nim męczyć i wiele go uczyć.
Mieliśmy ogromne szczęście i myślę, że już w okolice jest wiadome, że mamy dobre, spokojne konie, bo udało nam się sprzedać prawie całą nadwyżkę i to po godziwych jak na obecne czasy cenach !!! :)))
Taka sytuacja należy jednak do rzadkości. Niejeden właściciel małej stajenki dał już za wygraną i wyprzedaje cały swój materiał hodowlany i to po symbolicznych cenach, aby po prostu pozbyć się kłopotu.
Na rynku jest nadpodaż koni wierzchowych, a co za tym idzie spada ich cena.
PAMIĘTAM SYTUACJĘ Z TERENY, KIEDY TO W PEWNEJ WSI PODCZAS ZNAKOWANIA ŹREBIĘCIA SYN STAREGO HODOWCY PODŚMIECHIWAŁ SIĘ Z NIEGO I TWIERDZIŁ, ŻE ZA SWOJEGO GOŁĘBIA DOSTANIE WIĘCEJ PIENIĘDZY NIŻ ON ZA ŹREBIĘ!
Wygląda to na paradoks i takowym jest, ale to prawda. W hodowli psów i kotów jest o wiele łatwiej niż w hodowli koni.
Klacz chodzi w ciąży 11 miesięcy, a produktem finalnym jest tylko jedno źrebię.-, kiedy to w przypadku   kotki czy suki ciąża trwa 60-70 dni i kończy się porodem kilku kociąt !
Biorąc pod uwagę łatwość utrzymania kota i możliwość zostawienia go w domu nawet na kila dni, no bo ma kuwetę i zostawione pożywienie ( w przypadku psa jest już gorzej, bo trzeba znaleźć osobę, która będzie wyprowadzać go podczas naszej nieobecności - mówię tu o posiadaczach mieszkających w mieście), to posiadanie własnego konia, mimo jego bardzo niejednokrotnie niższej ceny, niższej od niejednego psa czy kota, jest bardzo uciążliwe i drogie w utrzymaniu. Pensjonat miesięcznie wynosi niejednokrotnie 1.000 zł i nie należy ta cena do rzadkości, poza tym trzeba do konia dojeżdżać, a psa i kota mamy na miejscu w domu.
Wniosek z tych wszystkich moich rozważań jest taki, że konie obecnie hodować i utrzymywać się z tego jest bardzo ciężko, a właściwie jest to nie możliwe. Aby hodować nasze konie pracujemy dodatkowo - Tomek codziennie, a ja jako opisywacz koni i "osoba pisząca" mam na szczęście nielimitowany czas pracy w związku z tym jestem z naszymi końmi praktycznie na co dzień.


PISZĄC TO STWIERDZAM FAKT I ZAPEWNIAM, ŻE NIE ZAMIERZAMY ZMIENIAĆ SWOJEGO ŻYCIA. MY NA PEWNO W DALSZYM CIĄGU BĘDZIEMY HODOWAĆ KONIE :))))

6 komentarzy:

  1. Ech, ja też zawsze żyłam z myślą, że kiedyś hodować będę...Jednak ostatnio moje marzenia zaczynają umierać. Teraz już wiem, że jeśli będzie mi dane w ogóle konie mieć, to pewnie skończy się jedynie na parce....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz mamy 1 boks wolny i może niedługo zwolni się następny, więc chętnych do trzymania u nas koni zapraszamy. Można też kupić konia od nas i u nas go trzymać :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieje, że mówiąc ,może niedługo zwolni się jeszcze jeden boks' nie ma Pani na myśli sprzedaży Oleńki;) Hodowla psów także jest mało opłacalna, choć może trochę łatwiejsza, bo poza utrzymaniem i opieką w czasie wyjazdu nad psami trzeba jeszcze doliczyć wystawy w których pies musi brać udział przynajmniej w trzech wystawach by zdobyć uprawnienia hodowlane, zazwyczaj jest tych wystaw powyżej pięciu a wpisowe na wystawę to zawsze ok. 100zł+ dojazd. Nie wiem jak to wygląda dokładnie u kotów i koni, ale u psów jest właśnie tak. Ala.

    OdpowiedzUsuń