wtorek, 4 września 2012

Trochę obozowej historii:)))

Ostatni obóz tych wakacji był obozem angielso-niemiecko-polskim. Gościliśmy ponownie Gabi z Anglii i Olivię z Klarą z Niemiec. W tym roku oprócz mamy niemieckich dziewczynek - Ani lekcje jazdy konnej pobierał również ich tata Jurgen :)
Żałujemy bardzo, że dziewczynki nie mogły zostać na aukcji. Chociaż wszystkie bardzo pomagały w przygotowaniach i chciały brać udział w pokazach to niestety rok szkolny inaczej zaczyna się zagranicą i musiały odjechać :(




Wielkie pokłady wdzięczności mam dla Ani, która służyła mi pomocą w tych trudnych, nerwowych czasach przygotowań, pomagała "ratowć" smalec i przywiozła specjalnie z Węgrowa żurek ( drugi raz w ciągu dnia jechała do nas 27 km, wspaniała kobieta), którego ani w Kałuszynie, ani w Grębkowie nie mogłam dostać.

1 komentarz:

  1. :O Ja też chcę w następnym roku jechać przez wodę!!!

    OdpowiedzUsuń